Suplementy
Król jest nagi, a królowa?
Ocena użytkowników:



/ 0
Bezwzględnie królową suplementacyjnych zakupów jest ostatnimi czasy L-karnityna. Jeszcze niedawno sprzedawana „solo”, dziś ma wiele rozmaitych postaci. Można ją kupić w towarzystwie innych składników (na przykład zielonej herbaty), występuje w mega kapsułkach (sprawiających niektórym trudności w przełykaniu), żelach, a nawet jako dodatek do napojów energetycznych. Skąd ta popularność? Złośliwie można powiedzieć – z ogromnych budżetów reklamowych firm, które ją sprzedają. Co zatem mówi reklama?
Siła zielonego naparu
Ocena użytkowników:



/ 0
Kiedy w połowie lat 90-tych na nasze półki sklepowe trafiać zaczęła regularnie zielona herbata, wielu traktowało ją, a była to jeszcze era czarnej herbaty ”zalewajki”, nieufnie. Bo z cytryną wypić się nie da, po dodaniu cukru można ją tylko wylać...Herbata ta była w dość podłej jakości (co niestety nadal często się zdarza - 90 procent zielonej herbaty sprzedawanej w polskich sklepach nie nadaje się do tego, żeby ją pić i nazywać zieloną herbatą). Teraz jednak wybór jest większy, a specjalistyczne sklepy i herbaciarnie sprzedają zieloną herbatę w wielu odmianach i w doskonałej jakości, jakiej nie powstydziłby się nawet szanujący się chiński restaurator. Polacy odkryli wreszcie smak zielonej herbaty i jej dobroczynne, pobudzające właściwości. Tyle o niej wiedzą przeciętni smakosze, choć jest ona najstarszą ze wszystkich herbat, liczy sobie prawie 5 tysięcy lat. Dla nas, ludzi szukających w przyrodzie pomocy w walce z kilogramami historia nie jest ważna. Liczy się to, że zielona herbata może stać się ciekawym sprzymierzeńcem naszych starań. Dlaczego?
Jeść i chudnąć? To możliwe!
Ocena użytkowników:



/ 0
Chciałabyś/chciałbyś coś zmienić w swojej sylwetce i odchudzić ją trochę, ale samo słowo dieta budzi u ciebie nerwowe odruchy? Poza tym nie wyobrażasz sobie siebie w dresach na fitnessie czy siłowni. A co najważniejsze, spotkanie towarzyskie bez ciasta i słodyczy jest dla ciebie spotkaniem straconym?
Wydawałoby się, że nie ma dla ciebie szans, że te dwie sprawy - jedzenie i odchudzanie, nie idą w parze. Okazuje się, tak przynajmniej zapewnia nas branża medyczna, że wcale nie. W chudnięciu, przy braku rezygnacji z ulubionych smakołyków, pomóc może tajemniczy suplement o nazwie HCA, który choć znany od kilku lat, dopiero od niedawna częściej pojawia się na sklepowych i aptecznych półkach. Cóż to za cudo?
Wsparcie rodem z Ajurwedy
Ocena użytkowników:



/ 0
Słyszeliście kiedyś o czymś takim jak Guggul? Nie, to nie jest pakistańska wersja najpopularniejszej światowej wyszukiwarki, ani błąd ortograficzny. To nazwa jednego z najstarszych środków mających właściwości odchudzające, znanego i opisanego w starożytnej medycynie ajurwedyjskiej. Oczywiście nie oznacza to, że przed trzema tysiącami lat ludzie równie intensywnie co obecnie myśleli o tym, żeby chudnąć. Cóż, podejrzewam nawet, że w ogóle o tym nie myśleli. Niemniej środek ten znany jest od setek lat, a przez to jego działanie jest udokumentowane, przy czym jego silne właściwości odchudzające są tylko efektem ubocznym innych, choć także pożądanych działań.
Skorupiakiem w tłuszczową tkankę
Dosyć ciekawym, aczkolwiek mało znanym suplementem diety, który potrafi mocno ułatwić odchudzanie jest chitosan. Produkt, odpowiednio zastosowany może być bardzo przydatny, przy tym jest stosunkowo tani, nieinwazyjny i całkowicie bezpieczny.
Dlaczego? Bo złożony jest z włókien chitynowych, które pochodzą z pancerzy morskich skorupiaków – krabów, kryla, czy homarów. Sama „tabletka” to nic innego jak ich sproszkowane otoczki. Preparat zachowuje się w przewodzie pokarmowym podobnie do błonnika, jest przez organizm wydalany, bo nie może by strawiony. I to właśnie, wydalanie, jest kluczem do sukcesu – frakcje tłuszczowe nierozpuszczalne w wodzie łączą się bowiem z chitosanem i naturalnie opuszczają nasz organizm (uwaga – stolce mogą być podczas stosowania chitosanu większe).
Reklama
Kto jest Online
Odwiedza nas 2 gości oraz 0 użytkowników.



